Politycy PiS chcą mieć pewność, że rząd Donalda Tuska będzie dobrze kontrolowany. Dlatego
Jarosław Kaczyński ma wyznaczyć "speakerów", czyli osoby, które będą monitorować poszczególne resorty.
Jak dowiedział się "Newsweek", odbyły się już wstępne rozmowy z kandydatami. Za politykę zagraniczną odpowiedzialny ma być Paweł Kowal lub
Paweł Zalewski. Natomiast tego, czy Platforma wystarczająco dba o polskie interesy w Unii Europejskiej miałby pilnować
Karol Karski. Elżbiecie Jakubiak ma przypaść recenzowanie przygotowań do Euro 2012. Ministerstwo kultury miałby monitorować
Jan Ołdakowski, a ministerstwo zdrowia - Bolesław Piecha. W gabinecie cieni ponoć chciałby się również znaleźć Krzysztof Putra.
"Teoretycznie ministrami w gabinecie cieni powinni zostać odchodzący szefowie resortu, bo oni są najlepiej zorientowani w danej problematyce, ale nie wszyscy chcą się bawić w takie pozorowane rządzenie" - mówi "Newsweekowi" jeden z liderów PiS. Dodaje, że wybrane osoby muszą być rzeczywiście aktywne.
"Platforma jako opozycja powołała z szumem taki gabinet, a po dwóch tygodniach nawet najpracowitsi posłowie przestali cokolwiek robić. To była kompromitacja. Gdyby nasz gabinet miał pracować tak samo, to lepiej byłoby go nie powoływać" - zastrzega rozmówca "Newsweeka".