http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif
CYTAT DNIAJego wielką zaletą jest to, że nikogo nie drażni''Le Figaro'' o nowym prezydencie UE

Gazeta.pl > Wiadomości >  Archiwum

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj Wiadomości - Gazeta.pl

Abu Musab al Zarkawi - sylwetka

Tomasz Bielecki
2005-01-04, ostatnia aktualizacja 2005-01-04 00:00

- Mój mąż nie może być terrorystą. Nie potrafiłby zabijać jeńców, dzieci i kobiet - mówi żona Abu Musaby al Zarkawiego. A ludzie jej męża ścinają zachodnich zakładników

ZOBACZ TAKŻE
Jordańczyk przyznaje się do większości ostatnich zamachów w Iraku oraz do ścięcia blisko dziesięciu kilku zakładników. Grozi śmiercią irackiemu premierowi Ijadowi Alawiemu.

O czym marzy? "Żadnych Amerykanów. Żadnych niewiernych. Chcemy muzułmańskiego kalifatu". Wizja kalifatu - państwa bożego ładu, którym rządzą następcy Proroka - włada też wyobraźnią Osamy ben Ladena. Dlatego al Zarkawi i ben Laden są razem.

Urodzony w 1966 r. al Zarkawi ponoć nie zapowiadał się na fanatyka. - Za młodu przesiadywał w barach, dyskotekach, pił alkohol, którego zakazuje Koran - wspominają mieszkańcy jego rodzinnej Zarki (27 km na północ od Ammanu). W 1985 r. przerwał naukę i zaczął pracować w urzędzie miejskim. Po kilku miesiącach rzucił tę pracę i wkroczył na drogę walki za wiarę.

Ani sąsiedzi, ani bliscy al Zarkawiego nie wiedzą, dlaczego ten "rozrywkowy nastolatek" stał się bojownikiem świętej wojny. - Może się po prostu nawrócił? - mówią niektórzy. W latach 80. al Zarkawi walczył z armią radziecką w Afganistanie. W Jordanii, do której wrócił po wojnie, w 1992 r. wsadzono go na siedem lat do więzienia za "spiskowanie w celu obalenia dynastii haszymidzkiej". - Zepsuci królowie przeszkadzają Najwyższemu. To przez proamerykańskich władców opóźnia się powstanie kalifatu - powtarzał po procesie al Zarkawi. W 1999 r. wyszedł i zaraz musiał uciekać przed kolejnym procesem, w którym dostał zaocznie karę śmierci za organizowanie zamachów przeciwko Amerykanom i izraelskim turystom w Jordanii.

Ukrywał się m.in. w Europie, a w Niemczech namierzono grupę terrorystyczną, która uważała go za swego przywódcę. - Byliśmy organizacją dla Jordańczyków, którzy nie chcieli przyłączyć się do al Kaidy - tłumaczyli jej członkowie niemieckim śledczym. Al Zarkawi przez długi czas uważał ben Ladena za konkurenta i nie współpracował z al Kaidą. Związał się z tą organizacją dopiero wtedy, gdy po raz drugi przybył do Afganistanu, rządzonego już przez talibów. Zdaniem części ekspertów al Zarkawi wciąż widzi w ben Ladenie rywala i stara się go prześcignąć w okrucieństwie.

Al Zarkawi przybył do Iraku w 2001 r. po inwazji Afganistanu przez Amerykanów, w której stracił nogę. Amerykanie twierdzili, że Saddam przyjmował go osobiście (dowodzili w ten sposób związków dyktatora z al Kaidą). W 2003 r. al Zarkawiego oskarżano o kierowanie zamachami w kilku państwach - od Casablanki po Stambuł. Dziś wywiad USA uważa, że koordynuje on działania al Kaidy w Iraku. Po przechwyceniu jego listu (w lutym 2004 r.), z którego wynika, że al Kaida zamierza wywołać wojnę domową w Iraku między szyitami, sunnitami oraz Kurdami, Waszyngton podwoił (do 10 mln dol.) nagrodę za informację, która doprowadzi do ujęcia bądź zabicia al Zarkawiego. Po serii egzekucji na zachodnich zakładnikach amerykańska nagroda wzrosła do 25 mln dolarów.

Terrorysta wywodzi się z beduińskiego klanu Beni Hassan, którego członkowie żyją na pustyniach kilku państw Bliskiego Wschodu. Nomadzi nigdy nie zaakceptowali granic i wierni są zasadom niezwykle silnej solidarności rodowej. Niewykluczone, że dzięki ich pomocy al Zarkawi tak sprawnie przemieszcza się po Iraku. - Tęsknię za tatą. Chcę, by codziennie był w domu - mówi jedno z jego czworga dzieci. Ich matka utrzymuje, że ostatnio widziała męża przed pięcioma laty.

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

Najświeższe wiadomości w Twojej komórce
  • Poleć znajomemu
  • Wykop
  • Wydrukuj
  • Kup licencję