Świat
http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif
CYTAT DNIAJego wielką zaletą jest to, że nikogo nie drażni''Le Figaro'' o nowym prezydencie UE

Gazeta.pl > Wiadomości >  Świat >  USA

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Wiadomości - Gazeta.pl

"Jestem na spotkaniu zarządu. Ronię" - wpis na Twitterze wywołał burzę

tan
2009-11-05, ostatnia aktualizacja 2009-11-05 11:29

- Jestem na spotkaniu zarządu. Ronię. Całe szczęście, bo w Wisconsin jest jeb**na 3-tygodniowa kolejka do kliniki aborcyjnej - napisała na Twitterze "penolopetrunk" w kilka godzin trafiając do CNN, ABC, a nawet do programu Oprah Winfrey. - Niczym się to nie różni od napisania, co jadłam na lunch - mówiła 42-letnia matka dwojga dzieci w rozmowie z jednym z mediów.

Penelope Trunk w rozmowie z Richardem Sanchezem w CNN
Fot. CNN
Penelope Trunk w rozmowie z Richardem Sanchezem w CNN
- Jestem na spotkaniu zarządu. Ronię. Całe szczęście, bo w Wisconsin jest je***na 3-tygodniowa kolejka do kliniki aborcyjnej - napisała na Twitterze
Fot. Twitter.com
- Jestem na spotkaniu zarządu. Ronię. Całe szczęście, bo w Wisconsin jest...
Wpis Penelope Trunk w ciągu kilku godzin, poprzez 20 tysięcy czytelników, trafił do wielu ogólnokrajowych mediów w USA. O sprawie obszernie pisze też "Daily Telegraph".

W rozmowie z telewizją CNN, którą można obejrzeć tutaj, Trunk broniła się przed zarzutami m.in. tym argumentem: "Każdy na świecie uważa, że poronienie jest lepsze niż aborcja. Nawet papież".

Jednemu z mediów powiedziała: "Niczym się to nie różni od napisania co jadłam na lunch. Nie przejmowałam się tym, dopóki nie pojawiły się odpowiedzi przerażonych czytelników". Trunk ma 42 lata i dwoje dzieci, 5-letnie i 7-letnie. Dwukrotnie wcześniej już poroniła i gdy dowiedziała się, że znowu jest w ciąży, umówiła się na zabieg usunięcia ciąży w klinice aborcyjnej.

Komentatorzy oskarżają ją o nieczułość, a dziennikarz CNN zapytał ją w trakcie rozmowy "czy nie ma wstydu". Penelope Trunk w mediach utrzymuje, że ważniejszym problemem niż treść jej notki na Twitterze jest to, że w stanie Wisconsin trzeba na wykonanie aborcji czekać trzy tygodnie, przez co musiała umówić się na zabieg w Chicago.

Na pytania dziennikarzy i odpowiedzi na jej profilu na Twitterze, Trunk odpowiada: "Gdy poroniłam pierwszy raz, było mi przykro i to była typowa reakcja. Uważam za ograniczenie to, że o poronieniu może mówić tylko osoba, której jest z tego powodu [poronienia - przyp. red.] przykro". Tak powiedziała telewizji ABC.

- Uważacie, że powinnam płakać za każdym razem gdy o tym mówię? To fakt: cieszę się, że straciłam tę ciążę - dodała.

W internecie pojawiły się jednak nie tylko krytyczne głosy po jej wpisie. Trunk otrzymała mnóstwo poparcia. - Pomysł, że poronienie to prywatna sprawa, którą kobieta powinna utrzymywać w tajemnicy niezależnie od tego czy tego chce, jest problemem - napisała na blogu "Women's Health News" Rachel Walden.

- Gdyby społeczeństwo musiało pogodzić się z tym, że nie każde poronienie wiąże się z dramatem i płaczem, mogłoby to mieć dramatyczny wpływ na to, jak postrzegamy ciążę, aborcję i różny stosunek kobiet do ciąży - napisała Amanda Marcotte z feministycznego bloga XX Factor.

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

3.3

79 głosów

Najświeższe wiadomości w Twojej komórce
  • Poleć znajomemu
  • Wykop
  • Wydrukuj
  • Podyskutuj na forum