W tym samym momencie, kiedy na czołówkach większości mediów były wyniki exit pollsów informujące o zwycięstwie Wiktor Janukowycza, Echo Moskwy podawało wiadomość o tym, że nowy rosyjski ambasador na Ukrainie Michaił Zurabow, odwiedził Janukowycza w jego sztabie wyborczym. Zaraz potem odwiedził on sztab jego kontrkandydatki.
"Wiktoria", "odwet"
Rządowa "Rossijskaja Gazieta" pisze, że dla obu kandydatów - Julii Tymoszenko i Wiktora Janukowycza - wybory prezydenckie stały się "finałowym akordem bitwy politycznej, rozpoczętej 5 lat temu na Placu Niepodległosci, czyli Majdanie". Portal internetowy Newsru.com informuje, że sondaże przed lokalami wyborczymi dały zwycięstwo Janukowyczowi. Jednak sztab wyborczy przegranej premier Julii Tymoszenko zwraca uwagę, że różnice między kandydatami są niezbyt duże i radzi, aby wstrzymać się z ostatecznym ogłoszeniem zwycięzcy do czasu oficjalnego podliczenia głosów.
Portal internetowy Gazeta.Ru podkreśla, że mniejsza niż przewidywano przewaga Janukowycza nad Tymoszenko może stać się powodem rywalizacji obojga polityków już po wyborach.
Czołowe rosyjskie media w trakcie wyborów na Ukrainie zachowały umiarkowaną neutralność i starały się nie okazywać swoich sympatii. Jeden z sondaży pokazał jednak, że ponad połowa Rosjan wolała, aby wybory wygrał Wiktor Janukowycz.