Świat
http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif
CYTAT DNIA"Stabilizacja", "Syreny z Moskwy"? Prasa o wyborach na Ukrainie

Gazeta.pl > Wiadomości >  Świat >  Rosja

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Wiadomości - Gazeta.pl

"Kommiersant": Terroryści dostają finansowanie z Polski

tan, PAP
2009-12-01, ostatnia aktualizacja 2009-12-01 14:48
Milicjanci na miejscu katastrofy - zdjęcie z soboty
Milicjanci na miejscu katastrofy - zdjęcie z soboty
Fot. DENIS SINYAKOV REUTERS

Aina Sidgalijewa, według rosyjskich mediów główna księgowa radykalnych islamistów czeczeńskich, próbowała popełnić samobójstwo, aby uniknąć aresztowania. "Kommiersant" pisze, że oddział, o którego finanse dbała Sidgalijewa, otrzymuje pieniądze z Polski.

Gazeta poinformowała, że Sidgalijewa próbowała wysadzić się w powietrze w momencie, gdy grupa funkcjonariuszy MSW Czeczenii usiłowała zatrzymać ją przed bankiem, do którego przyszła po pieniądze dla bojowników. Kobieta zdetonowała granat, który miała ze sobą. Doznała ciężkich obrażeń twarzy i brzucha.

"Kommiersant" podał, że Sidgalijewa jest główną księgową dżamaatu wahabickiego w Urus-Martanie, 20 km na południowy zachód od Groznego. Jego emirem jest Czyngischan Giszajew, który wraz ze swoimi ludźmi ukrywa się w lasach na pograniczu Czeczenii i Inguszetii.

Finansowanie z Polski?

Dziennik zauważył, że mimo to oddział potrafił sobie zapewnić regularne finansowanie ze strony osoby fizycznej, przebywającej w Polsce. Nieznany sponsor jakoby przekazuje mu co miesiąc 50 tys. dolarów na potrzeby oddziału. Poprzednia transza dotarła do adresata w połowie listopada.

Milicjanci z Czeczenii ustalili, że pieniądze dla Giszajewa wpływają na konto Sidgalijewej w jednym z banków w Astrachaniu, a ona przewozi je do lasu. W zeszły piątek miała odebrać premie dla bojowników w podwójnej wysokości.

Jak twierdzi "Kommiersant", pochodząca z Groznego Sidgalijewa jest żoną znanego dowódcy polowego Anwara Łabazanowa, który walczył z siłami federalnymi w obu wojnach czeczeńskich.

Kobieta przyjechała do Astrachania w ubiegły czwartek w towarzystwie jednego z najbliższych współpracowników Giszajewa - Bekmahomeda Sajgatowa. W mieście tym czekał na nich niejaki Musa Chajcharojew. Do banku udali się we troje. Gdy spostrzegli, że zastawiono na nich zasadzkę, próbowali się wycofać.

Oprócz Sidgalijewej ranny został też Sajgatow. Natomiast Chajcharojewa zatrzymali czeczeńscy milicjanci.

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4

28 głosów

Najświeższe wiadomości w Twojej komórce