Młody Polak, którego wczoraj zatrzymała
policja, został przewieziony na posterunek, gdzie go przesłuchano. - Uczestniczył w tym pracownik polskiej ambasady - mówi Sławomir Misiak, sekretarz prasowy ambasady. Polak nie ma prawdopodobnie nic wspólnego z zamieszkami, w rejonie walk miał znaleźć się przypadkowo.
Z wprowadzeniem stanu wyjątkowego wiązałby się zakaz demonstracji. Jutro również ma zostać podjęta decyzja, czy policja otrzyma prawo wstępu na tereny uniwersytetów. Związki zawodowe zapowiadają kolejny 24-godzinny strajk na 22 grudnia, kiedy parlament ma głosować nad ustawą budżetową - podaje dziennik ''Kathimerini''.
Koktajlami Mołotowa w obrońcę policjantówDo starć doszło m.in. przed gmachem sądów w Atenach, gdy zeznawali tam dwaj policjanci oskarżeni w związku ze śmiercią nastolatka, która stała się bezpośrednią przyczyną fali zamieszek. W stronę adwokata policjantów rzucono dwa koktajle Mołotowa. Do incydentu doszło w chwili, gdy adwokat przygotowywał się do wypowiedzi dla mediów. Prawnik nie został ranny.
Młodzi ludzie zgromadzeni przed sądami zniszczyli też wóz transmisyjny jednej ze stacji telewizyjnych. Policja użyła gazu łzawiącego. Co najmniej dwie osoby zostały ranne.
Nastolatek zginął od rykoszetu15-letni Aleksis Andreas Grigoropulos zginął w sobotę. Policjant, podejrzany o zastrzelenie chłopca, został aresztowany wraz z drugim członkiem policyjnego patrolu, któremu zarzucono współudział w zabójstwie. Grigoropulos był w grupie około 30 nastolatków, którzy obrzucili kamieniami radiowóz. Zginął od rykoszetu, a nie od bezpośredniego trafienia - poinformował dziś adwokat policjantów powołując się na ekspertyzę balistyczną.
Adwokat Aleksis Kugias powiedział, że ekspertyza balistyczna potwierdza wersję funkcjonariuszy, którzy zeznali, że oddali strzały ostrzegawcze, nie celując bezpośrednio w nastolatka.
Gaz i kamienie na ulicachPolicjanci w Atenach użyli gazów łzawiących, gdy protestujący podczas 24-godzinnego strajku powszechnego młodzi ludzie zaczęli ich obrzucać koktajlami Mołotowa i kamieniami w okolicy parlamentu. Walki trwają w rejonie budynków sądowych, zniszczono też wóz telewizyjny, dwie osoby odniosły rany.
Protestujących jest około 10 tysięcy. Największa grupa demonstrantów składa się z uczniów i nauczycieli, którzy nieśli transparenty z napisem "państwo zabójców" i hasłami wzywającymi premiera Kostasa Karamanlisa do odejścia. Protestujący zmierzają w kierunku parlamentu.
Kilkuset działaczy Związkowego Frontu Komunistycznego zebrali się z okazji strajku przeciwko polityce gospodarczej rządu przy gmachu Ministerstwa Zatrudnienia i Opieki Społecznej.
Do starć doszło dziś także w Salonikach, gdy demonstracja około 2 tys. studentów i nauczycieli dotarła przed budynek Ministerstwa ds. Macedonii i Tracji, a niektórzy zebrani zaczęli obrzucać policjantów różnymi przedmiotami. Policja użyła w odpowiedzi gazów łzawiących.
Strajk powszechny i demonstracja młodzieży po śmierci nastolatkaW całym kraju trwa 24-godzinny strajk powszechny. Nieczynne są m.in. sklepy, urzędy i uczelnie. Przez dwie godziny strajk podjęli także dziennikarze. Do udziału w "spokojnym" wiecu przed parlamentem wezwały dwa wielkie związki zawodowe - Powszechna Konfederacja Pracujących Grecji (JSEE) i Federacja Urzędników.
W nocy z wtorku na środę młodzi, zamaskowani ludzie przez czwartą noc z rzędu uczestniczyli w zamieszkach na ulicach miast Grecji. Niepokoje wywołała śmierć 15-latka, zastrzelonego w sobotę przez policjanta.
We wtorek po pogrzebie 15-letniego Aleksisa Grigoropulosa w całym kraju płonęły uliczne barykady, plądrowano sklepy i przewracano samochody.
W Atenach w okolicach okupowanej od trzech dni politechniki doszło do starć z policją. Płonął ogień, różnymi pociskami rzucano w funkcjonariuszy i witryny sklepowe. Policjanci odpowiedzieli gazem łzawiącym.