Świat
http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif
CYTAT DNIAArłukowicza znam i lubię, wiem, że nie jest postkomunistąAdam Hofman przekonuje PiS do koalicji z SLD

Gazeta.pl > Wiadomości >  Świat >  Francja

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Wiadomości - Gazeta.pl

Google odwołuje się od wyroku francuskiego sądu

ps
2010-02-09, ostatnia aktualizacja 2010-02-09 11:05

W poniedziałek szefowie Google zapowiedzieli, że będą odwoływać się od wyroku francuskiego sądu, który uznał, że firma łamie prawa autorskie i nakazał jej wypłacenie 300 tys. euro trzem poszkodowanym wydawnictwom.

Wyrok francuskiego sądu zakończył trwający od ponad trzech lat spór pomiędzy amerykańskim portalem a największymi francuskimi wydawnictwami. Dyrekcja Google zapowiada jednak, że nie zrezygnuje z planów stworzenia internetowej biblioteki.

Opór wobec skanowania i rozpowszechniania w sieci zasobów bibliotecznych przez amerykański portal narasta od dłuższego czasu. Kilka dni temu amerykański Departament Stanu sprzeciwił się planom spółki. Google dążył do podpisania umowy z amerykańskim rządem, która umożliwiłaby skanowanie milionów książek. Departament uznał jednak, że proponowana umowa dałaby firmie praktyczny monopol na zamieszczanie książek w sieci i umożliwiłaby czerpanie nieuzasadnionych korzyści z obrotu nimi

Planom stworzenia internetowej biblioteki sprzeciwiła się też kanadyjska grupa lobbingowa. Według lobbystów działania Google łamią międzynarodowe prawa, m.in. regulacje NAFTA i Konwencję Berneńską o ochronie dzieł literackich i artystycznych.

"Dyrektorzy Google to konkwistadorzy"

W bardzo ostry sposób współpracę Google z francuskimi bibliotekami skomentował Frederic Mitterand, francuski minister kultury. "Google podpisuje umowy korzystne tylko dla jednej strony. Nie możemy tego zaakceptować" powiedział minister w wywiadzie dla Le Monde. Mitterand porównał działania Google do podboju Ameryki przez konkwistadorów.

Google podpisał umowę m.in. z biblioteką miejską w Lyonie. Na mocy kontraktu firma skanuje manuskrypty i książki będące w posiadaniu biblioteki za darmo. W zamian biblioteka przeniesie na Google prawa do czerpania korzyści z rozpowszechniania książek w sieci przez następnych 25 lat. Skanowane są książki do których wygasły prawa autorskie. Pierwszym dokumentem zamieszczonym online były przepowiednie Nostradamusa pochodzące z XVI wieku.

Umowa ta wywołała we Francji spore kontrowersje. Zdaniem wielu niedopuszczalne jest, żeby skarby francuskiej kultury były pod kontrolą amerykańskiej spółki technologicznej.

"To promocja europejskiego dziedzictwo kulturowego"

Dyrektor biblioteki w Lyon, Patrick Bazin, jest zaskoczony reakcją ministra. "Nie widzę problemu. Używamy technologii stworzonych w Ameryce by promować dziedzictwo kulturalne Francji i Europy" powiedział Bazin. "Dzięki zamieszczeniu materiałów w internecie ma do nich dostęp o wiele szerszy krąg czytelników" dodał dyrektor.

Google rozpoczął program skanowania zasobów bibliotecznych w 2004 roku. Dotychczas udało się zeskanować około 12 milionów książek. Obecnie portal współpracuje z siedmioma bibliotekami w Europie.

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

5

3 głosy

Najświeższe wiadomości w Twojej komórce