http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif
CYTAT DNIA"Stabilizacja", "Syreny z Moskwy"? Prasa o wyborach na Ukrainie

Gazeta.pl > Wiadomości >  Gospodarka >  Informacje

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj Wiadomości - Gazeta.pl

Inflacja niższa, niż się spodziewano, ale wciąż rośnie

Patrycja Maciejewicz
2008-03-13, ostatnia aktualizacja 2008-03-13 00:00

Po zmianie koszyka inflacyjnego GUS ogłosił wczoraj: inflacja w lutym wyniosła 4,2 proc., w styczniu tylko 4 proc.

Kilka dni temu resort finansów szacował lutową inflację aż na 4,6 proc. Z kolei wcześniejsze dane za styczeń mówiły o 4,3-proc. wzroście cen.

Taka rewizja wskaźników następuje co roku, bo w marcu GUS publikuje tzw. koszyk inflacyjny. Pokazuje on, jaka część naszych wydatków idzie na jedzenie, jaka na paliwa, a jaka na papierosy, lekcje angielskiego czy kino.

Gdybyśmy nie znali tej struktury wydatków, nie potrafilibyśmy obliczyć inflacji, nie wiedzielibyśmy, czy np. wzrost ceny luksusowych garniturów ma znaczenie dla przeciętnej polskiej rodziny, czy też może ważniejsze są podwyżki cen dresów.

W nowym koszyku zmalał udział żywności, energii i opłat za mieszkanie. Głównie dzięki temu można było obniżyć dane o inflacji za styczeń (żywność bowiem szybko wtedy drożała).

Rewizja, której dokonał GUS, niewiele poprawia sytuację Kowalskiego. Wzrost cen zjada znaczną część blisko 10-proc. podwyżki płac, którą pracownicy w Polsce wywalczyli przez ostatni rok. Ponadto nawet obniżona inflacja wciąż sprawia, że duża część lokat w bankach nie daje realnych zysków albo minimalne. Już oprocentowana na 5 proc. rocznie lokata po uwzględnieniu podatku Belki nie chroni wartości naszych pieniędzy.

Analitycy spodziewali się, że GUS może obniżyć wskaźnik inflacji, jednak nie spodziewano się, że aż w takiej skali. W ostatnich latach zmiany wynosiły najczęściej 0,1 pkt proc. i w ogóle nie ekscytowały ekonomistów.

Tym razem bardzo interesowali się nowymi danymi. Jesteśmy bowiem w fazie zaciskania polityki pieniężnej. Od początku ubiegłego roku stopy procentowe podniesione zostały już o 1,5 pkt proc., podstawowa wynosi dziś 5,5 proc.

Jeszcze w środę analitycy byli pewni, że na marcowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej stopy znów pójdą w górę, a ostatecznie ich poziom może w tym roku przekroczyć 6 proc. Dziś to przekonanie jest nieco słabsze, choć Dariusz Filar z RPP zapewnia, że wczorajsze dane GUS nie zmieniają perspektywy patrzenia Rady.

- Inflacja nadal będzie rosła, choć można mieć nadzieję, że wzrost zakończy się na nieco niższym poziomie, niż do tej pory się spodziewano. Myślę, że szczyt zobaczymy w II kwartale i będzie to tuż poniżej 5 proc. - powiedział "Gazecie" Andrzej Bratkowski, główny ekonomista Pekao SA.

Rosnącą presję na wzrost cen pokazuje między innymi tzw. wskaźnik przyszłej inflacji obliczany przez instytut BIEC (Bureau for Investment and Economic Cycles). Jak podano wczoraj, wskaźnik znów wzrósł. Przyczyny są globalne - drożejąca żywność i surowce na świecie, oraz lokalne - wzrost popytu krajowego, wzrost kredytów konsumpcyjnych oraz nasilenie się żądań płacowych tych grup społecznych, które uznały, że w niedostatecznym stopniu uczestniczyły w podziale owoców wzrostu gospodarczego.

- Silny złoty nie jest już w stanie rekompensować rosnących kosztów funkcjonowania przedsiębiorstw napędzanych przez coraz wyższe płace i droższe paliwa - komentuje Maria Drozdowicz-Bieć, autorka badań. Jej zdaniem firmy będą zmuszane podnosić ceny, choć na razie robią to wstrzemięźliwie, ograniczając swoje zyski.

Zdaniem Bratkowskiego Rada będzie teraz bacznie obserwować wzrost płac. - Wynagrodzenia od połowy roku powinny już rosnąć wolniej, mniej więcej o blisko 8 proc. w skali roku - mówi ekonomista Pekao SA.

- Gospodarka będzie powoli zwalniać, firmy nie będą już tak chętnie dawać podwyżek - zgadza się Drozdowicz-Bieć. O tym, jaka ostatecznie będzie inflacja w najbliższych miesiącach, zadecyduje też skala podwyżek cen gazu. Urząd Regulacji Energetyki nie rozpatrzył jeszcze wniosku Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, które domaga się niemal 30-proc. wzrostu stawek.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

Najświeższe wiadomości w Twojej komórce