Świat
http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif
CYTAT DNIAJego wielką zaletą jest to, że nikogo nie drażni''Le Figaro'' o nowym prezydencie UE

Gazeta.pl > Wiadomości >  Świat >  Informacje

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj Wiadomości - Gazeta.pl

Spielberg ugodził Chiny

Maria Kruczkowska
2008-02-14, ostatnia aktualizacja 2008-02-14 00:00

Dla Chin decyzja Stevena Spielberga to potężny policzek - słynny reżyser wycofał się z pomocy przy igrzyskach olimpijskich w Pekinie

Gwiazda Hollywoodu, która użyczyła nazwiska chińskiej olimpiadzie, wycofuje się sześć miesięcy przed igrzyskami. "To była trudna decyzja - napisał Spielberg w liście do organizatorów. - Podjąłem ją po starannym przemyśleniu".

Powodem jest Darfur, gdzie odbywa się pierwsze ludobójstwo XXI wieku. Winą reżyser obciąża Sudan, ale uważa, że Chiny robią stanowczo za mało. Mogłyby zapobiec ludobójstwu, bo kupują ropę i sprzedają broń, od której giną ludzie. "Zamierzam zrobić, co tylko mogę, by położyć kres zbrodniom przeciwko ludzkości w Darfurze" - pisze reżyser.

- Jestem zachwycona - powiedziała aktorka Mia Farrow, która ogłosiła bojkot "olimpiady ludobójstwa".

Spielberg miał przygotować ceremonię otwarcia i zamknięcia igrzysk. Dwa lata temu przyjął zaproszenie chińskiego reżysera Zhanga Yimou, który za nie odpowiada i ma do dyspozycji nieprzebrane środki techniczne i finansowe, by przygotować najlepsze widowisko świata. Spielberg pisze, że żal mu zrywać dobrą współpracę z przyjacielem, ale jego decyzja jest ostateczna.

Do tej pory groźba bojkotu była niewielka, a z rządami i komitetami olimpijskimi Chinom idzie gładko. Przywódcy zachodni, również George Bush, przyjęli zaproszenie, a brytyjski komitet olimpijski już podsuwał sportowcom deklaracje, że w Pekinie nie będą się wypowiadać w żadnej drażliwej kwestii.

Czy gest Spielberga potrząśnie sumieniami? Na Zachodzie zdania są podzielone. W Chiny są zainwestowane zbyt duże pieniądze i interesy. - Chiny dotknęłoby wycofanie się sponsora igrzysk, np. Coca-Coli czy Visy - mówi nam znawca Chin Willy Lam z Hongkongu.

Chiński organizatorzy na razie milczą, ale nieoficjalnie wiadomo, że są zagniewani. Bojkot igrzysk, do tej pory anemiczny, pod nazwiskiem Spielberga może nabrać wiatru w żagle.

Zaangażowanie twórcy "Listy Schindlera" w pekińską olimpiadę przyjęto na świecie z zażenowaniem. Jego rezygnacja budzi aprobatę. Obrońców praw człowieka dziwi jednak, że reżyser wypomina Chinom tylko Darfur, a nie wspomina o łamaniu praw człowieka czy o Tybecie.

Darfur jest od lat widownią największej tragedii humanitarnej XXI wieku. Armia sudańska i dżandżawidzi, arabska milicja, dokonują tam czystek etnicznych: mordują, palą wioski i gwałcą. Zginęło już co najmniej 200 tys. osób, 2 mln żyje w obozach dla uchodźców.

Spielberg o tym wiedział, gdy przyjął propozycję z Pekinu. Jak pisze w liście, z rezygnacją czekał na to, aż Chiny zrobią coś w sprawie Darfuru.

Obudziła go Mia Farrow, która prowadzi kampanię na rzecz Darfuru. W listach do reżysera opisywała, co się tam dzieje. Przed igrzyskami stanęła na czele kampanii w sprawie roli Chin w afrykańskim dramacie.

W "Wall Street Journal" napisała, że Spielbergowi grozi kompromitacja, że może się stać "Leni Riefenstahl Pekinu 2008" - chodzi o niemiecką reżyserkę, która do końca życia w 2003 r. przepraszała za "Olimpię", filmowy pean na cześć hitlerowskich igrzysk w 1936 r. Dla Spielberga, który poczuwa się do żydowskich korzeni, musiało to być bolesne.

W lipcu jego rzecznik poinformował chińskich organizatorów, że Spielberg jest "rozdarty". Jednak wciąż czekał. Może dlatego, że latem Chiny poparły rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ o wysłaniu sił pokojowych do Darfuru. Ale Sudan wpuścił tylko żołnierzy z wybranych krajów - teraz w Darfurze są żołnierze i inżynierowie z Chin i żołnierze z krajów afrykańskich. Masakra trwa i rozlewa się na Czad, dokąd uciekają tysiące uchodźców.

- Gest Spielberga ułatwi nam mobilizowanie do nacisku na Chiny znanych postaci nauki, sztuki i literatury - mówi "Gazecie" Vincent Bossel z Reporterów bez Granic, którzy wzywają Pekin do uwolnienia więzionych dziennikarzy chińskich. - Uwaga świata jest już skupiona na Pekinie, a zarazem pozostaje nam sporo czasu, by działać - dodaje Bossel.

Na efekt gestu Spielberga liczą też obrońcy Tybetu, do których dzwoniliśmy.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

Najświeższe wiadomości w Twojej komórce
  • Poleć znajomemu
  • Wykop
  • Wydrukuj
  • Kup licencję

Najnowsze artykuły

Chiny. Eksplozja w kopalni - co najmniej 11 zabitych
Co najmniej 11 górników zginęło, a 118 zostało uwięzionych pod ziemią w wyniku eksplozji metanu w kopalni węgla w północno-wschodnich Chinach - powiadomiła w sobotę agencja Xinhua.
21-11-2009 »
USA. Autobiografia Sary Palin rozchodzi się jak ciepłe bułeczki
Opublikowana w tym tygodniu autobiograficzna książka byłej republikańskiej kandydatki na wiceprezydenta USA Sary Palin już pierwszego dnia sprzedała się w 300 tys. egzemplarzy - powiadomiło w piątek wydawnictwo HarperCollins.
21-11-2009 »
"Nasz Dziennik": Senat też upomina się o krzyż
Do Senatu trafił projekt uchwały o poszanowaniu krzyża autorstwa senatora PiS Piotra Andrzejewskiego - pisze "Nasz Dziennik".
21-11-2009 »
"Życie Warszawy": Targowiska będą wszędzie
Stadion Skry, place Konstytucji, Defilad i Unii Lubelskiej, a także pętla przy Dudziarskiej. To m.in. tam miasto chce organizować jednodniowe bazary. Łącznie będzie 25 takich miejsc do handlu - pisze "Życie Warszawy".
21-11-2009 »
Ruszył Wielki Zderzacz Hadronów
# dochodzą szczegóły i uściślenia #
21-11-2009 »
USA. Poparcie dla Obamy spadło poniżej 50 proc.
Poparcie dla amerykańskiego prezydenta Baracka Obamy, który na początku swojej kadencji cieszył się powszechnym niemal uwielbieniem, w tym tygodniu po raz pierwszy spadło w dwóch ważnych sondażach poniżej 50 proc.
21-11-2009 »
"Trybuna": Sprawdzą Skowrońską
Stołeczna prokuratura sprawdzi, czy posłanka PO Krystyna Skowrońska nie złamała prawa posługując się w trakcie obrad sejmowej Komisji Finansów Publicznych kartą do głosowania należącą do Zbigniewa Chlebowskiego - pisze "Trybuna".
21-11-2009 »
Nasze wiadomości