http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif
CYTAT DNIAJego wielką zaletą jest to, że nikogo nie drażni''Le Figaro'' o nowym prezydencie UE

Gazeta.pl > Wiadomości >  Kultura >  Informacje

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj Wiadomości - Gazeta.pl

Dużo łatwych zdjęć, mało dobrych pomysłów

Marta Strzelecka
2008-01-30, ostatnia aktualizacja 2008-01-31 10:25

Serwisy internetowe z amatorskimi zdjęciami i aparaty cyfrowe sprawiają, że fotografia przestaje być ekskluzywna. Coraz rzadziej jest sztuką. Czy zniknie granica między amatorami i profesjonalnymi fotoreporterami?

Nieostre zdjęcie Pałacu Kultury w serwisie Flickr ktoś zatytułował "Groźne niebo". Wokół wieży z zegarem unoszą się szare chmury, budynek wtapia się w tło. Podpis: "Pięć minut wcześniej świeciło słońce, a niebo było błękitne". Pierwszy komentarz: "Piękne!". Drugi: "Szkoda, że niewyraźne". Autor tłumaczy: "Robione telefonem". "A, jeśli telefonem, to świetna robota".

W tym samym katalogu, pod nazwą "Warszawa", są chmury wokół hotelu Marriott, wystawa sklepu z pluszowymi misiami, ruchliwa ulica nocą i drzewo odbijające się w kałuży. Podobne zdjęcia znajdziesz w katalogach Berlin, Madryt, Amsterdam. Po przejrzeniu zbiorów Flickr można mieć wrażenie, że sposobów na fotografowanie miasta jest tylko kilka. Światła latarni są zazwyczaj rozmyte, pasażerowie metra zamyśleni, bywalcy kawiarni całują się albo wyglądają przez okna, wschody słońca nad blokowiskami mają siny, metaliczny odcień. Wszystko wydaje się znajome jak na pocztówkach.

20 tysięcy psich nosów

Najpopularniejsze serwisy z amatorskimi zdjęciami, takie jak Flickr, w każdym miesiącu odwiedza ponad 20 milionów użytkowników. Publikują swoje fotografie i dzielą się uwagami na ich temat. Zakładasz profil, wrzucasz zdjęcia, opisujesz je krótkimi hasłami, możesz oglądać katalogi założone przez innych i zostawiać komentarze. We Flickrze znajdziesz wszystko: reportaże z Afganistanu i Kenii, rodzinne archiwa, fotografie z wakacji, autoportrety, portrety dzieci. Jeśli potrzebne ci zdjęcie psiego nosa, masz ich do wyboru 20 tysięcy. Gdybyś któreś z nich chciał opublikować, powinieneś skontaktować się z autorem. Cena będzie niższa niż w agencji fotograficznej, a profesjonalizm wykonania przy zdjęciu psiego nosa nie musi się liczyć. Choć jeśli poszukasz, wśród tysięcy możesz znaleźć dobre.

Kiedy wada dodaje smaku

Dzięki aparatom cyfrowym fotografowanie wydaje się prostsze. Przypadkowy świadek ważnego wydarzenia wyciąga z kieszeni telefon i robi nim zdjęcie. Czy zginie granica między amatorami i profesjonalnymi fotoreporterami? Nie spodziewa się tego Chris Niedenthal, autor reportaży o Polsce publikowanych w latach 70. i 80. w "Newsweeku" i "Time": - Nie trzeba tak bardzo jak kiedyś martwić się np. o naświetlenie, kolor światła. Ale dobre zdjęcie jest w oczach, w mózgu. Można je zrobić nawet camerą obscura, aparatem, w którym jest tylko dziurka, nie ma obiektywu. Liczy się wrażliwość i refleks autora, wtedy słaba technika nie przeszkadza. Kiedy Robert Capa fotografował w 1944 r. dla magazynu "Life" lądowanie wojsk amerykańskich w Normandii, w ciemni ktoś zawalił - spłynęła emulsja, odbitki stały się nieostre, rozmyte. Jednak zdjęcia były na tyle mocne, że ta wada nie przeszkodziła, może nawet dodała smaku. 

Zabijanie kuropatwy pistoletem maszynowym

Otwierając Flickra, trafisz na zdjęcia wybrane przez redaktorów serwisu, ich zdaniem najlepsze. Na pierwszy rzut oka ciekawe, jednak obnażają styl współczesnej amatorskiej fotografii oparty na stosowaniu szablonów. W folderze poświęconym zamachowi terrorystycznemu w londyńskim metrze są prace tysięcy autorów. Nietrudno zauważyć powtarzalność pomysłów.

Najpopularniejszy, łatwy do naśladowania styl polega na dokumentowaniu szczegółów - fotografuje się bilety kasowane w metrze przed wypadkiem, nagłówki prasowe, znaki informujące o zmianach w rozkładzie jazdy pociągów, zdjęcia ekranów telefonicznych z SMS-ami "I'm ok", mapy metra z zaznaczonymi stacjami, które zamknięto po zamachu. Gdyby nie detale, mogłyby być dokumentacją nowojorskiego zamachu 11 września. Wystarczy zamienić flagę na plecach mężczyzny z angielskiej na amerykańską, most Waterloo na most Brookliński z płonącym WTC w tle. - Miliony ludzi publikują swoje zdjęcia w internecie, ale miliony robią często słabe zdjęcia - mówi Niedenthal. - Nie wystarczy być w odpowiednim czasie i miejscu. Żeby fotografia miała sens, musi przyciągać i zatrzymywać.

Henri Cartier Bresson, znany z ostatnich zdjęć przed zabójstwem Mahatmy Gandhiego, portretów Matisse'a, Sartre'a, fotoreportaży z hiszpańskiej wojny domowej i francuskich demonstracji w 1968 r., używał tylko aparatu Leica. W 1932 r. unieruchomił go między listewkami płotu niedaleko stacji kolejowej Saint Lazare w Paryżu i uchwycił obraz zalanego deszczem placu budowy z biegnącym mężczyzną, którego cień odbija się w wodzie. Od tego czasu fotografie skaczących nad kałużami są kliszami tamtej. We Flickrze znajdziesz ich kilkaset. Wystarczy wpisać do wyszukiwarki nazwisko Bressona.

Jak zrobić dobre zdjęcie w deszczu? Autor jednego z nich doradza: "Napstrykaj przynajmniej 40, może jedno wyjdzie". "To jak zabijać kuropatwy pistoletem maszynowym" - mówił Bresson.

Złoty wiek fotografii analogowej

Zanim powszechna stała się telewizja, długo przed powstaniem internetu, zdjęcia jako obrazy wydarzeń nie miały konkurencji. Dla nich kupowano magazyny "Life", "Paris Match", w Polsce - "Świat". Bresson z kilkoma innymi fotografikami, m.in. Robertem Capą, w 1947 r. stworzył pierwszą agencję fotograficzną - Magnum. Jako jej reporter pracował w Indiach, Indonezji, Egipcie, Chinach, na Kubie. "Dla mnie aparat jest jak szkicownik - mówił. - Jest w nim miejsce na spontaniczność, intuicję, ale jednocześnie potrzebna jest dyscyplina. Zrobić fotografię znaczy rozpoznać. Natychmiast, w sekundzie. Fakt i obraz, który nadaje temu wydarzeniu znaczenie".

Dziś trudniej rozpoznać mocne obrazy, bo spowszedniały. Żeby obejrzeć, i tak już wytarte, zdjęcie Arthura Sasse'a, na którym Einstein pokazuje język, albo Marilyn Monroe w sukience unoszącej się nad wywietrznikiem metra, nie trzeba kupować magazynu, który zapłacił za publikację agencji Corbis. Wszystko jest w sieci. "We Flickrze dzieje się równie wiele ciekawych rzeczy jak w dużych profesjonalnych agencjach - powiedział "New York Timesowi" dyrektor Corbisa Gary Shenk. - Zaczynamy używać tych serwisów, żeby znaleźć nowych fotografów". Jeśli magazyn może kupić wyraźne zdjęcie zrobione telefonem, za które zapłaci 2 dol. zamiast 200, wybiera to pierwsze.

- Rynek na dobrą fotografię maleje przez łatwy dostęp do tanich zdjęć - twierdzi Niedenthal. - Kolorowe czasopisma są coraz mniej hojne. Amator może się cieszyć, że dostanie 50 euro za zdjęcie, profesjonalista już raczej nie. Kiedy pracowałem dla "Newsweeka" i "Time'a", było normalne, że jeśli papież przyjeżdża do Polski na pielgrzymkę, należy tam wysłać najlepszych fotoreporterów. Nie szczędziło się kosztów, liczyła się ekskluzywność filmu. Było ważne, żeby dostarczyć do redakcji naświetlony, ale niewywołany film, bo wtedy wiadomo, że zdjęcia są na wyłączność. Redakcja mogła wybrać klatki. Dziś zdjęcia w ciągu kwadransa od zrobienia mogą się znaleźć w redakcji.

Erik Refner, duński fotograf, laureat kilku nagród World Press Photo, w wywiadzie dla "New York Timesa": "Powinniśmy pracować w dużym formacie, analogowo. Dzięki temu można uzyskać kolory i kontrasty, jakich nie dadzą najlepsze aparaty cyfrowe. Taka praca wymaga dyscypliny. Dlatego w dobrych zdjęciach robionych analogowo dostrzega się prawdziwą jakość".

Zobaczcie i powiedzcie, co myślicie

Fani Flickra cenią w nim możliwość czytania opinii o swojej pracy. Można zdecydować, czy upublicznia się swoje zdjęcia, czy pokazuje tylko wybranym. Ponad 80 proc. ludzi upublicznia.

Użytkownicy serwisu zaznaczają fragmenty fotografii i zostawiają przy nich zdania: "za dużo elementów", "podoba mi się kolor", "dobrze uchwycony ruch". Treść komentarzy, podobnie jak schemat fotografowania, powtarza się.

Niedenthal: - Umiejętność patrzenia jest dziś niedoceniana. Jedno się nie zmieniło - mocne zdjęcie zawsze będzie mocne. Jeśli rzuca na kolana, nie jest ważne, czy zrobił je profesjonalista, czy amator.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

Najświeższe wiadomości w Twojej komórce
  • Poleć znajomemu
  • Wykop
  • Wydrukuj
  • Kup licencję
Nasze wiadomości