http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif
CYTAT DNIAJego wielką zaletą jest to, że nikogo nie drażni''Le Figaro'' o nowym prezydencie UE

Gazeta.pl > Wiadomości >  Kultura >  Informacje

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj Wiadomości - Gazeta.pl

Polska sztuka na londyńskiej ulicy

Aleksandra Kozłowska
2007-07-10, ostatnia aktualizacja 2007-07-10 18:07

Na targach sztuki Art Car Boot Fair, które w niedzielę odbyły się na słynnej londyńskiej ulicy Brick Lane, furorę zrobiła wysadzana szkiełkami czaszka polskiego artysty Petera Fussa

ZOBACZ TAKŻE
Pierwszy wyjazd polskiej sztuki na Art Car Boot Fair zorganizowała gdańska grupa Modelator skupiająca studentów historii sztuki działających przy Instytucie Sztuki "Wyspa" i prowadzących blog o sztuce w Trójmieście (www.modelator.blogspot.com). Akcja Modelatora pod hasłem PL ART 2007 miała pokazać, że Polak w Londynie to nie tylko ciężka praca i oszczędzanie, ale i młoda, intrygująca twórczość.

Gdański artysta niezależny ukrywający się pod pseudonimem Peter Fuss zasłynął serią nielegalnie wlepianych billboardów, z których najgłośniejszy - "Żydzi won z katolickiego kraju" - przedstawiał 56 aktorów, dziennikarzy i polityków wymienianych na internetowej "Liście żydów wrogów Polski". Specjalnie na Art Car Boot Fair Fuss przygotował pracę "For the Laugh of God" - naturalnej wielkości plastikową czaszkę wysadzaną sztucznymi brylancikami. - Czaszka to mój komentarz do najnowszego dzieła Damiena Hirsta "For the Love of God" pokazanego przed kilkoma tygodniami w Londynie - mówi Fuss. - Hirst pokrył czaszkę diamentami o wartości 25 mln dol. Jego praca od razu została okrzyknięta pierwszym arcydziełem XXI wieku i wyceniona na 100 mln dol. Moja czaszka ze szkiełek o wartości 250 funtów lśni tak samo. Czy wartość użytych materiałów decyduje o tym, czy to jest kicz, czy dzieło sztuki?

O czaszce Hirsta dziennikarz Guardiana Jonathan Jones pisał: "Musimy kupić diamentową czaszkę dla Wielkiej Brytanii". - Przyjaciele Brytyjczycy, przyjechaliśmy wam na ratunek! - odpowiedziała na ten apel Roma Piotrowska z Modelatora. - Artysta z Polski Peter Fuss, niczym znani wam dobrze tani polscy robotnicy, za pośrednictwem Modelatora pragnie odciążyć brytyjski naród od tak wielkiego wydatku. Jego "For the Laugh of God" wystawiamy na sprzedaż na targach Art Car Boot Fair za konkurencyjną cenę 1000 funtów.

Cena rzeczywiście okazała się konkurencyjna. Czaszka nr 2 sprzedała się na pniu, czaszka nr 1 (przewidujący Fuss wykonał ją w pięciu egzemplarzach) będzie licytowana w internecie. - Oglądali ją nawet ludzie z White Cube'a, słynnej londyńskiej galerii, która wystawia czaszkę Hirsta - opowiada Max Bochenek z Modelatora.

Alternatywne targi Art Car Boot Fair to ekspozycja i sprzedaż niekomercyjnej sztuki w samochodach zaparkowanych na targowym placu. Ta międzynarodowa impreza organizowana przez Karen Ashton i Helen Hayward odbyła się już w latach 2004 i 2006. Podobnie jak wtedy i tym razem łączyła ona prezentację artystów, pokazy mody, performance i wideo-art z występami didżejów.

- Było około 80 wystawców - mówi Ola Grzonkowska z ekipy Modelatora. - Świetny był np. samochód, z którego bagażnika wysypywały się puzzle. Inny cały pokryty był różowym materiałem w złote kwiaty. W naszej furgonetce można było oglądać filmy wideo m.in. Agnieszki Gawędzkiej i Bogny Burskiej. Na żywo w stylu new romantic grał zespół Villa Rosa w przebraniach kościotrupów. Pokazaliśmy też "Flagi dla III RP" Grzegorza Klamana, vlepki Prota Haładaja, t-shirty z nadrukami projektu m.in. Doroty Nieznalskiej (z koroną cierniową na plecach) oraz Hakobo, czyli grafika Jakuba Stępnia, pocztówki gdańskiej muralistki Iwony Zając i warszawskiej malarki Magdy Bielesz.

- Wielkim powodzeniem cieszyły się komiksowe sitodruki Maćka Salamona - mówi Grzonkowska. - Z 25 zostały nam zaledwie trzy. Dobrze szły też vlepki, koszulki i pocztówki Ani Witkowskiej z nadrukami z serii "Piktogramy", w której gdańska artystka przewrotnie zmieniła logotypy znanych firm oraz znaki informacyjne w rodzaju "Droga ewakuacji". No i zapałki w pudełkach zaprojektowanych przez Patrycję Orzechowską - z dwoma profilami na czerwonym tle. Jedna Angielka kupiła 14 pudełek, po chwili wróciła po kolejne sześć.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

Najświeższe wiadomości w Twojej komórce
  • Poleć znajomemu
  • Wykop
  • Wydrukuj
  • Kup licencję
Nasze wiadomości