Zdarza się, że człowiek podejrzany o rozpowszechnianie pedofilskich materiałów może grasować bezkarnie, bo na ustalenie, czy ma je w komputerze,
policja potrzebuje dwóch lat! Taką sprawę z Gorzowa
opisuje dzisiejsza "Gazeta Wyborcza". W innych miejscach Polski czekać trzeba nieco krócej. Ale i tak są to miesiące oczekiwania na opinie biegłych.
Postanowiliśmy sprawdzić, dlaczego postępowania w tego typu sprawach mogą trwać tak długo.
Jednym z głównych problemów jest badanie dysków zabezpieczonych w mieszkaniu podejrzanego. W każdej sprawie należy wykonać ekspertyzę komputerową, która ma wykazać, czy na dysku znajdują się treści pedofilskie. Niestety, dziś na opinię biegłego śledczy czekają nawet dwa lata. - Nośniki, które zabezpieczamy są coraz większe, dyski mają coraz większą pojemność, a to wszystko powoduje, że biegli potrzebują coraz więcej czasu na wykonanie ekspertyzy - mówi Mariusz Sokołowski z Komendy Głównej Policji.
W ten sposób kolejka dysków do zbadania rośnie i - co za tym idzie - rośnie również czas od aresztowania do postawienia zarzutów. W tym czasie podejrzany przebywa na wolności i często się zdarza, że nie zdąży usłyszeć zarzutów w jednej sprawie, a już jest zatrzymywany w kolejnej. - Niestety, zdarzają się takie sytuacje, że zatrzymujemy te same osoby, wobec których już toczy się postępowanie - dodaje Sokołowski.
Zdecydowanie za mało biegłych w policji Kolejny problem to liczba policjantów zajmujących się pedofilią. W tej chwili w każdej komendzie wojewódzkiej funkcjonuje tzw. zespół do walki z handlem ludźmi i pornografią dziecięcą. Ci policjanci są wyspecjalizowani w ściganiu tego typu przestępstw. Jednak liczba wszystkich funkcjonariuszy wchodzących w skład tych zespołów nie przekracza stu. Policjantom pomagają też biegli - specjaliści zajmujący się analizą zabezpieczonych materiałów.
- Policja ma swoich biegłych, ale ma ich zdecydowanie za mało. W związku z tym są oni potwornie obłożeni pracą. Często realizują sprawy, w których mają do zbadania w jednej opinii dwieście komputerów, więc to wszystko po prostu trwa - mówi prezes fundacji Kidprotect.pl Jakub Śpiewak.
Prokuratorzy i sędziowie są niewyspecjalizowani O wiedzy, jaką dysponują policjanci walczący z pornografią dziecięcą, prokuratorzy mogą tylko pomarzyć. Poza prokuratorami zajmującymi się przestępczością zorganizowaną reszta zajmuje się wszystkim i na wszystkim musi się znać. - Taki prokurator dzisiaj prowadzi sprawę o zabójstwo, jutro - o pedofilię, a pojutrze - sprawę babci, która nielegalnie handlowała pietruszką - komentuje prezes fundacji Kidprotect.pl Jakub Śpiewak.
Następnym elementem są sędziowie, którzy niechętnie szkolą się z zakresu informatyki. - Jeżeli na jednej ze spraw musiałem tłumaczyć sędzi, jak działa Internet, to znaczy, że ona jest nieprzygotowana do prowadzenia tego typu spraw - kwituje Śpiewak.
Fundacja Kidprotect.pl proponuje szkolenia z zakresu zwalczania pedofilii komputerowej policjantom, prokuratorom i sędziom. Ci pierwsi chętnie biorą udział w tego typu akcjach. W przypadku prokuratorów z racji braku specjalizacji należałoby przeszkolić wszystkich bez wyjątku, co jest nierealne. Natomiast sędziowie ignorują propozycje szkoleń.
W serwisie policyjni.pl także: 15-latek kupił malucha żeby zaimponować koleżankom