Do uporządkowania sytuacji prawnej nieruchomości należących do skarbu państwa lub lokalnych samorządów urzędników zobowiązała ustawa z września 2007 roku. Błędy mieli naprawić do czwartku. Nie udało się zrobić wszystkiego, choć widać postęp, bo dwa lata temu stan ponad 70 tys. gruntów i domów w Warmińsko-Mazurskiem był nieuregulowany.
Konieczność poprawienia ksiąg wieczystych, a często zakładania nowych, wypłynęła na fali roszczeń dawnych właścicieli, głównie tych, którzy wyjechali do Niemiec. Możliwość ubiegania się o zwrot nieruchomości przez tzw. późnych przesiedleńców bierze się stąd, że przejęcie ich majątku w latach 60.-80. nie odbyło się we właściwy sposób. W dodatku mieszkańcy, którzy wyemigrowali z Polski. często wciąż figurują w księgach wieczystych jako właściciele gruntów i domów.
Przesiedleńcy, którzy jeszcze w latach 80. wyjeżdżali do Niemiec. byli pozbawiani obywatelstwa polskiego i tracili prawo do pozostawionych w Polsce nieruchomości. Grunty i zabudowania przechodziły na skarb państwa.
Po 2000 roku sytuacja się zmieniła i dawni właściciele mogą odzyskiwać swoje majątki. - Wszystko przez kruczek prawny - tłumaczy radca prawny Lech Obara z Ruchu Prawników przeciwko Niemieckim Roszczeniom. Wynikał on z niefrasobliwości władz komunistycznych, które dokumenty wyjazdowe dla przesiedleńców z decyzją o pozbawieniu ich obywatelstwa polskiego wydawały zbiorowo - dla dużej grupy emigrujących - zamiast indywidualnie. W 2000 roku Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że standardy państwa prawa wymagały dostarczenia decyzji o pozbawieniu obywatelstwa każdemu zainteresowanemu z osobna. Dzięki temu przesiedleńcy mogą się starać o administracyjne potwierdzenie, że nigdy nie utracili obywatelstwa polskiego, czyli że dziś mają podwójne obywatelstwo - i polskie, i niemieckie. Przesiedleńcy z tej okazji korzystają. - Gdyby byli tylko Niemcami, nie mieliby szans na odzyskanie nieruchomości pozostawionych w Polsce - mówi Obara.
Najgłośniejszy przypadek odzyskania majątku na podstawie tej wykładni NSA to historia Agnes Trawny. W latach 70. wyjechała spod Szczytna do Niemiec i od kilku lat walczy o odzyskanie ojcowizny we wsi Narty. W czwartek sąd zdecydował o eksmisji dwóch rodzin - obecnych mieszkańców - z domu, który opuściła wyjeżdżając do Niemiec. - Wyrok o eksmisję wcale mnie nie zdziwił - mówi Stanisław Kowalski, zastępca dyrektora wydziału infrastruktury Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie. - To nie była własność tych rodzin [a skarbu państwa - red.], one tam tylko mieszkały. Pani Trawny wyegzekwowała swoje prawo własności wobec bezprawnych najemców.
Sytuacji tej prawdopodobnie udałoby się uniknąć, gdyby zamieszkujące je od lat rodziny wykupiły nieruchomość. - Wówczas ich prawa własności nie można by podważyć - twierdzi Kowalski.
Żeby uporządkować księgi wieczyste, potrzebne było zatrudnienie dodatkowych urzędników, albo dodatkowe opłacenie tych, którzy zajmują się tym od dawna. Jednak z pieniędzmi na tę operację od początku był problem. W 2007 roku rząd przekazał 900 tys. zł, w 2008 roku wojewoda warmińsko-mazurski znalazł na ten cel w budżecie województwa 1 mln zł. W czerwcu 2008 roku urzędnicy ze wszystkich starostw na Warmii i Mazurach usłyszeli obietnicę dodatkowych 1,3 mln zł, gdy tymczasem tylko jedno starostwo - w Olsztynie - szacowało, że na uporządkowanie ksiąg potrzebuje 1,6 mln zł.
Starostom, burmistrzom i marszałkom, którzy nie uporają się z problemem ksiąg, grozi kara utraty nawet trzech pensji. Urzędnicy z Warmii i Mazur oburzali się, że wszystkie regiony miały tyle samo czasu na naprawienia błędów. Wskazywali, że w woj. warmińsko-mazurskim ponad połowa gruntów należała do PGR-ów, więc do uporządkowania jest o wiele więcej ksiąg wieczystych niż gdzie indziej. Właśnie pod wpływem tych głosów termin zakończenia akcji był przesuwany kilka razy.
Ale urzędnicy i tak mają obawy, czy naprawienie błędów w księgach wieczystych będzie wystarczające, by skończyć z roszczeniami. - Potrzeba ustawy, która w sposób zdecydowany powie, że przedawniły się one na przykład po 20 latach - dodaje Stanisław Kowalski. Również zdaniem radcy prawnego Lecha Obary, obowiązująca ustawa i porządki w księgach nie chronią przed roszczeniami.
Według szacunków Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie, który kontroluje realizację ustawy, na Warmii i Mazurach, przy obecnym tempie prac przy księgach wieczystych oraz nakładach finansowych na to zadanie, na ukończenie porządków potrzeba jeszcze około roku.
Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn