- Tak naprawdę z konferencji prokuratury wynika, że ten akt oskarżenia jest owocem terminów. Już przesadzili z tymczasowym aresztowaniem w tej sprawie i musieli to jakoś spuentować - ocenia dziennikarz "Polityki" Piotr Pytlakowski. Na dzisiejszej konfernecji prasowej prokuratorzy zapewniali, że dowody przeciwko Andrzejowi Z. oraz Ryszardowi B. są wystarczające by postawić ich przed sądem w tej sprawie. - Trzy lata temu w sprawie ekstradycji Edwarda Mazura też miały być twarde dowody. Tymczasem amerykański sędzia rozbił w pył wniosek tej samej ekipy śledczej - mówi Sylwester Latkowski.
Andrzej Z. oraz Ryszar B. są oskarżeni o nakłanianie do mordu na Papale. Ryszard B. miał oferować 30 tys. dolarów za głowę byłego komendanta policji. Andrzej Z. natomiast płacił 10 tys. więcej.
Zdaniem Piotra Pytlakowskiego suma kilkudziesięciu tysięcy dolarów za zabicie generała jest podejrzanie niska. - W tamtym czasie szukało się zabójców na różne osoby i przeciętna cena za zabójstwo oscylowała w okolicach 1 mln dolarów. Wiec dlaczego głowa Papały jest wyceniana tak tanio? - pyta dziennikarz.
Po jedenastu latach od zabójstwa Marka Papały nadal nieznany pozostaje tzw. cyngiel, czyli osoba, która pociągnęła za spust. Mimo to prokuratorzy zdecydowali się na przesłanie do sądu aktu oskarżenia. - To jest półśrodek. Akt oskarżenia powinien objąć głównych sprawców, a tutaj objął dwóch pośredników - ocenia Pytlakowski.
Zdaniem Bogdana Wróblewskiego z "Gazety Wyborczej" proces Andrzeja Z. i Ryszarda B. będzie procesem dekady. - Podczas tego procesu przez salę sądową przewinie się plejada gangsterów, skromna grupa polityków i do końca nie będziemy wiedzieć czy oskarżeni w tej sprawie zostaną skazani. Ponieważ jest to proces poszlakowy - ocenia.