O obowiązkowe blokady w szkolnych komputerach Giertych zwrócił się już do szefa MSWiA Ludwika Dorna - to jego resort koordynuje prace nad rządowym programem o dostępie do szerokopasmowego internetu.
- W przyszłym tygodniu będę rozmawiał z firmami informatycznymi o dostępnych filtrach - zapowiedział wczoraj Giertych. - A pieniądze unijne na informatyzację szkół będzie można uzyskać tylko pod warunkiem, że komputery będą mieć blokady.
Dziś - według Giertycha - ministrowie mają o tym rozmawiać na posiedzeniu rządu.
Pomysł już krytykuje odpowiedzialny do tej pory w MEN za oświatę wiceminister Jarosław Zieliński, poseł PiS. - Czy blokady będą skuteczne? Wątpię. Z internetu uczniowie korzystają nie tylko w szkołach, w dodatku bez kłopotu znajdą sposób na złamanie blokad. Skuteczniejsze byłoby edukowanie wychowawców i rodziców, by zwracali uwagę na problem.
Zieliński (przed wejściem do koalicji rządowej LPR murowany kandydat na ministra oświaty) nie chce pracować z Giertychem, wczoraj złożył dymisję. - Rekonstrukcja rządu przyniosła nowe uwarunkowania. Program edukacyjny PiS mogę realizować także w Sejmie, jako poseł - mówi Zieliński.
Zastąpił go Mirosław Orzechowski - poseł LPR, a wcześniej wiceprezydent Łodzi.
PiS nie chce jednak oddać Lidze pełnej kontroli nad edukacją. Według naszych informacji w resorcie będzie jeszcze jeden wiceminister - może nim zostać Zbigniew Girzyński z PiS, wiceprzewodniczący sejmowej komisji edukacji. Do tej pory dał się poznać m.in. jako zwolennik ujawniania agentów i pełnego otwarcia esbeckich archiwów. Podczas sejmowej debaty o zmianach w ustawie o IPN mówił: - Zoologiczny front antylustracyjny jest coraz bliżej przełamania.
Fotel zachowa też dotychczasowy wiceminister Stanisław Sławiński - odpowiada za programy nauczania, współtworzył ustawę o Narodowym Instytucie Wychowania.
Wczoraj na konferencji prasowej Roman Giertych przepraszał maturzystów i ich rodziców, że sprawdzanie tegorocznych matur trwa zbyt długo. Maturzyści protestowali, że świadectwa dostaną nie 30 czerwca jak rok temu, ale 11 lipca, i nie zdążą złożyć dokumentów na zagraniczne uczelnie. - Pamiętam swoją maturę i tamten stres. Ja czekałem na wyniki dwa tygodnie, a maturzyści teraz dwa miesiące. Najpiękniejsze wakacje w życiu zamieniły się w horror. W przyszłym roku skrócimy ten czas o połowę.
Dziennikarze przypomnieli, że na obecnej tzw. nowej maturze uczniowie zdają po kilka egzaminów, a do sprawdzenia w całym kraju są 2 mln prac. Jak przyspieszyć ogłoszenie wyników, skoro Centralnej Komisji Egzaminacyjnej brakuje nauczycieli egzaminatorów, którzy je sprawdzają?
Giertych konkretnego rozwiązania nie podał, ale znalazł winnych. - To poprzedni rząd, SLD i PD ponoszą polityczną i moralną odpowiedzialność za tę traumę maturzystów. Wyciągnąłem już konsekwencje personalne - powiedział. Odwołał dyrektor departamentu kształcenia ogólnego Annę Zawiszę. Jej miejsce zajmie według naszych informacji Urszula Martynowicz, która przyjdzie z mazowieckiego urzędu marszałkowskiego. Martynowicz w latach 90. pracowała z wiceministrem Sławińskim w tzw. Biurze Reformy, które przygotowywało zmiany w oświacie.
Źródło: Gazeta Wyborcza