Polska
http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif
CYTAT DNIA"Stabilizacja", "Syreny z Moskwy"? Prasa o wyborach na Ukrainie

Gazeta.pl > Wiadomości >  Polska >  Informacje

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj Wiadomości - Gazeta.pl

Straciła pracę, bo była za gruba

Monika Gałązka, Łódź
2005-12-15, ostatnia aktualizacja 2005-12-15 00:00

Katarzyna Kasprowicz straciła pracę, bo zdaniem pracodawcy była... za gruba. Sąd pracy w Łodzi przyznał jej 4,5 tys. odszkodowania za dyskryminację

Pracę w salonie L Marconi pani Kasia straciła w styczniu. Od lutego pracuje w tej samej Galerii, na tym samym piętrze, kilka butików dalej - w mydlarni. Pracodawcy są z niej bardzo zadowoleni
Fot. Marcin Wojciechowski / AG
Pracę w salonie L Marconi pani Kasia straciła w styczniu. Od lutego pracuje w...
Kasprowicz nie kryje zadowolenia. - Wystąpiłam o 10 tys. zł, ale nie pieniądze są tu najważniejsze. Broniłam swojej godności. Sąd przyznał mi rację i tylko to się liczy.

Pani Katarzyna, zadbana dwudziestokilkulatka, przez miesiąc sprzedawała torebki w salonie L Marconi w Galerii Łódzkiej. - Pracę zaczęłam 4 grudnia 2004 r. - opowiada. - Z kierowniczką salonu ustaliłam, że dostanę umowę na trzy miesiące na okres próbny. Miała ją przywieźć pracownica firmy z centrali w Gdyni. Na początku stycznia przyjechała jakaś kobieta, obejrzała mnie, ale nie zamieniła ze mną ani słowa. Dzień później zobaczyłam kartkę na drzwiach: "Zatrudnię sprzedawczynię". Od kierowniczki dowiedziałam się, że mogę się ubrać i iść do domu. Kiedy zapytałam, dlaczego, usłyszałam: nie spodobałaś się, jesteś za gruba.

Firma zapłaciła pani Katarzynie za pracę, ale umowy nie dała. Zaproponowała za to, by podpisała umowę za przepracowane pierwszych siedem dni stycznia. Nie zgodziła się. Oddała sprawę do sądu pracy i zażądała odszkodowania. - Nie jestem jakąś głupią gęsią, którą łatwo można wykorzystać - denerwuje się. - Mam doświadczenie w handlu. Zupełnie inaczej przyjęłabym argument, że się nie przykładam do obowiązków. Ale taki zarzut nie padł. Poza tym mam dowody, że pracowałam dłużej niż siedem dni. Widziały mnie pracownice innych butików, poza tym przyjęłam raz reklamację i pokwitowałam przyjęcie towaru.

Kiedy próbowaliśmy wyjaśnić sprawę w firmie L Marconi, usłyszeliśmy, że daje ona tylko markę i produkt, a za salony odpowiada firma Casini (to tę właśnie firmę pozwała Kasprowicz).

Małgorzata Sokołowska z kadr firmy Casini stwierdziła stanowczo: - Pani Katarzyna pracowała u nas przez tydzień i mamy na to dowody. Prześlemy je "Gazecie" pocztą, bo czujemy się oczernieni - dodała. Do dziś żadne dowody do "Gazety" nie dotarły.

W ostatni piątek Sąd Pracy w Łodzi wydał wyrok. Przyznał Katarzynie Kasprowicz 4,5 tys. zł odszkodowania za dyskryminację i 1,5 tys. zł za niezgodne z prawem rozwiązanie umowy. Dodatkowo firma Casini została obciążona kosztami procesu w wysokości 1008 zł. Na ogłoszenie wyroku przyszła kierowniczka sklepu w Łodzi. Prowadzący sklep zapowiadają odwołanie od wyroku.

Dla Katarzyny Kasprowicz to też nie koniec sprawy. - W przyszłym tygodniu składam do prokuratury doniesienie o fałszywych zeznaniach koleżanek, które pracowały ze mną w butiku - mówi. - Zeznały, że straciłam pracę nie dlatego, że byłam gruba, tylko że nie chciały już dłużej ze mną współpracować. Podobno byłam kłótliwa, leniwa i w ogóle nie miałam pojęcia o handlu. Na szczęście sąd nie dał im wiary.

Pracę w L Marconi pani Kasia straciła w styczniu. Od lutego pracuje w tej samej Galerii, na tym samym piętrze, kilka butików dalej - w mydlarni. Pracodawcy są z niej bardzo zadowoleni.

ŹRÓDŁO:


Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

Najświeższe wiadomości w Twojej komórce
  • Re: Dyskryminacja pracownika. Powód: bo była za g waclaw_grzyb 15.12.05, 07:46

    Ta pani naprawdę była za gruba. Poszedłem tam kupić torebkę ale niestety musiałem zrezygnować z zakupu, gdy podeszła do mnie ta pani i czym prędzej opuściłem sklep.»

  • Gratukuję Pani Kasiu annagabriela 15.12.05, 11:52

    i podziwaim Panią za upór i konsekwencję. Mamy prawo, tylko trzeba je egzekwować i nie pozwolić innym na jego łamanie. Jest Pani dobrym przykładem dla osób, które dają się wykorzystywać i »

  • Sklep mial racje amerykanin09 15.12.05, 16:09

    Nie pasowala do wizeronku firmy, dlatego sklep mial prawo ja zwolnic. To jedna z rzeczy ktore pracodawca bierze pod uwage. Co bedzie nastepne. Jakis koles po podstawowce pozwie pracodawce do»

Nasze wiadomości