- Orcholski jest dziennikarzem i współpracuje z nami przy organizacji konwencji. Wtedy pytam go o niektóre sprawy. (...) Nie rozumiem, co ma "Hiena roku" do pracy przy naszych eventach? - dziwi się
Grzegorz Napieralski.
- Orcholski został "Hieną" za informację, że
Lech Kaczyński jako prezydent Warszawy, pomylił się w oświadczeniu podatkowym. Taki sam błąd popełniło 150 innych polityków, ale Orcholski o tym nie wspomniał. Jury uznało, że "dziennikarz wykorzystujący medium, w którym pracuje, do walki politycznej łamie podstawową zasadę dziennikarstwa: rzetelność" - przypomniała Napieralskiemu dziennikarka "Gazety Wyborczej".
- To jest wywiad o byłym dziennikarzu, czy o liderze
SLD? - pytał Napieralski. - O liderze SLD szkolonym przez Orcholskiego - odpowiedziała dziennikarka.
20 tysięcy miesięcznie? Od tego jest skarbnik- Wszyscy poważni politycy się szkolą i korzystają z pomocy doświadczonych dziennikarzy - tłumaczył się Napieralski. Lider lewicy nie zaprzeczył, że szkolenie kosztuje miesięcznie dwadzieścia tysięcy złotych. - Ja nie zajmuję się finansami partii. Od tego jest skarbnik - mówił Grzegorz Napieralski.
W grudniu 2004 roku "Gazeta Wyborcza" opisała Akademię Telewizyjną - firmę lobbystyczną, którą prowadził Orcholski, gwiazda "Wiadomości" za czasów prezesa Roberta Kwiatkowskiego. Uczył w niej, jak "kamuflować", "odwracać uwagę", "wpływać na decyzje polityków". Już wtedy oferował usługi medialne i lobbystyczne. Rok później kandydował na posła z toruńsko-włocławskiej listy SLD
Fragment wywiadu z Grzegorzem Napieralskim można przeczytać
TUTAJ. Całość w jutrzejszej "Gazecie Wyborczej".
Zagłosuj!Jak oceniasz rząd Tuska po 2 latach?