Chodzi o słowa "Po wyjściu z aresztu zaczął sprzedawać kolegów", które jeden z prowadzących wypowiedział na antenie Radia Maryja.
Niesiołowski usatysfakcjonowanyWicemarszałek w pozwie żądał 20 tys. zł, ale jak zaznaczył, nie był to proces o pieniądze. - Najważniejsze jest to, że sąd przyznał, że zachowałem się nie tak, jak kłamało na mój temat
Radio Maryja, ale zachowałem się przyzwoicie. Sąd oddał mi pełną satysfakcję - powiedział wicemarszałek Sejmu. - O to mi chodziło. To był proces o to, że Radio Maryja kłamie. Byłem pewien, że wygram. Nie dopuszczałem nawet myśli, że mogę przegrać - dodał.
Na sali nie było dziś ani Niesiołowskiego, ani przedstawicieli Radia Maryja.
Audycja o. CisoniaO "sprzedawaniu kolegów" mówiono w toruńskiej rozgłośni 9 listopada 2008 r. Było to już po tym, gdy prezes
PiS Jarosław Kaczyński w trakcie sejmowej debaty nad odwołaniem Bronisława Komorowskiego z funkcji marszałka Sejmu, komentował wypowiedź Niesiołowskiego. -
Mogę tu przynieść pewną książkę i troszkę ją poczytamy publicznie. Będzie pan bardzo czerwony. Bo sypać w pierwszym przesłuchaniu w tak haniebny sposób, to naprawdę fatalna sprawa - mówił Jarosław Kaczyński do Niesiołowskiego.
O sprawie dyskutowano później w programie o. Benedykta Cisonia. O. Cisoń zaprosił do wypowiedzi słuchaczy. - Osoby, które pełnią ważne funkcje w państwie, okazuje się, że jednak w swoim życiorysie mają bardzo ciemne strony (...). Czym dla Państwa są te doniesienia, że człowiek, który był zaangażowany, w pierwszej chwili zaczyna sypać, zaczyna współpracować, a po dzień dzisiejszy uchodzi za autorytet - zagaił ojciec prowadzący.
Słuchacz: Wsadzał ludzi...Kolejni słuchacze formułowali coraz cięższe zarzuty pod adresem powoda. Do kulminacji doszło późną nocą, po telefonie Kazimierza z Dolnego Śląska: - Wiem, że pan Niesiołowski miał wyrok siedem lat, siedział lat trzy i pół (...) Ale wiem również, że za naklejanie, roznoszenie ulotek, za naklejanie ulotek na murach dostawało się wyroki cztery-pięć lat, a wiem, że pan Niesiołowski zrobił tam jakieś przestępstwo dość mocne, (...) i mnie to bardzo dziwi, dlaczego tak mały wyrok w komunie, który został zamieniony, zmniejszony o połowę. I tu właśnie mnie się wydaje, że on po prostu okropnie kapował, on wsadzał ludzi (...).
Na tę wypowiedź ojciec Cisoń odparł: - (...) Wszystko wskazuje na to, że już od 20 czerwca 1970 roku pan Stefan Niesiołowski zaczął donosić, czyli zaczął sprzedawać swoich kolegów z pierwszego dnia aresztowania (...) Czyli to, o co pan pyta, dlaczego tak mały wyrok, no to było w nagrodę za taką postawę.