- Byłem tam prywatnie. Do dziennikarzy oficjalnie wypowiedziałem się przed wiecem - tłumaczył Giertych. - Potem dziennikarz usłyszał moją prywatną wypowiedź i ją zacytował. Ja tego nie autoryzowałem. Ty było moje słowa, nie wstydzę się ich, nikogo nie przeproszę. Ta wypowiedź nie była przeznaczona na użytek publiczny. Prywatnie mam taki pogląd, ale publicznie bym go nie ogłosił - mówił Giertych.
Pod koniec programu wicepremier dał w prezencie prowadzącej program Monice Olejnik maskotę Teletubisia "Tinky Winky", bohatera bajki, podejrzewanego przez Rzecznika Praw Dziecka Ewę Sowińską o promocję zachowań homoseksualnych. Maskotka pochodziła od córki Gietycha, Marysi.