>>
Jak dbać zimą o psie łapy - czytaj na Cafe Animal Sejm zajmie się bardzo restrykcyjnym projektem ustawy, który przygotowała komisja zdrowia. Jego istotą jest bardzo długa lista miejsc, w których nie będzie można palić. Chodzi m.in. parki, hale sportowe i koncertowe, plaże, pociągi, przystanki, place zabaw, miejsca pracy. Najwięcej emocji budzi propozycja, by - wzorem np. Irlandii, Włoch czy Litwy - całkowicie zakazać palenia w restauracjach i pubach, bez możliwości wydzielenia w nich palarni. Zakazy popierają
PiS i
SLD, akceptuje je resort zdrowia i rząd, ale część posłów PO domaga się bardziej liberalnych zapisów.
Wczoraj atak na planowany zakaz palenia przypuścili właściciele lokali gastronomicznych i eksperci Konfederacji Pracodawców Polskich. Przedstawili badania przeprowadzone przez TNS OBOP wśród restauratorów. Według ankietowanych obroty lokali zmaleją o ok. 25 proc., a to pociągnie za sobą zwolnienia pracowników. - Nasza branża i tak mocno ucierpiała przez kryzys gospodarczy, że całkowity zakaz palenia będzie kolejnym ciosem. Znacznie lepiej byłoby pozostawić wybór właścicielom lokali, czy chcą u siebie gościć palaczy, czy nie - mówi Ryszard Berent, prezes Stowarzyszenia Barmanów Polskich.
Proponuje, by wzorem Hiszpanii właściciele małych lokali sami decydowali, czy można w nich palić. W większych musiałaby być wydzielona palarnia. Taką poprawkę do projektu zgłosił jeden z posłów PO. Ale komisja ją odrzuciła i poprawka będzie głosowana w Sejmie jako wniosek mniejszości.
- Jak to możliwe, że posłowie dopuścili tworzenie palarni w akademikach, zakonach i domach starców, a zabronili palenia w restauracji? Przy tworzeniu ustawy zabrakło szacunków, jakie skutki ekonomiczne będzie mieć zakaz - mówi Grażyna Piotrowska-Oliwa, wiceprezydent KPP.
Jednak z raportu brytyjskiego Instytutu Badań nad Nowotworami wynika, że zakaz palenia nie pogrążył branży gastronomicznej. W Irlandii w ciągu pierwszego roku obowiązywania zakazu (2004 ) obroty lokali spadły o 3 proc., choć ich właściciele wieszczyli spadek ok. 20-procentowy. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w Nowej Zelandii, Szkocji i Norwegii po wprowadzeniu zakazu liczba przeciwników palenia w miejscach publicznych wzrosła o ponad 15 proc. i sięga obecnie 90 proc. społeczeństwa. Natomiast w Hiszpanii przepisy nie wpłynęły na zmniejszenie liczby palaczy.
Poseł Aleksander Sopliński z
PSL, który pracował przy ustawie: - Tylko całkowity zakaz palenia w lokalach daje gwarancję ochrony niepalących przed skutkami biernego wdychania dymu. To jest sens tej ustawy.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl