Kiedy osiem lat temu zaczynałam pomagać kotom pojęcie "dom tymczasowy" jeszcze nie istniało, choć przecież wielu ludzi zapewniało bezdomnym zwierzętom schronienie do czasu ich adopcji - takiej już "na zawsze".
Recepta na "dom tymczasowy" jest prosta: niczyje, nie kochane przez nikogo kudłate stworzenie trzeba zabrać do domu. Zapewnić mu pomoc weterynaryjną, właściwą opiekę i dużo miłości. Zaprzyjaźnić się z nim, poznać jego charakter, wyleczyć z ran - tych na ciele i tych, które pozostały na zwierzęcej duszy. Potem, co najtrudniejsze, włożyć wszystkie siły w poszukiwanie dla tymczasowego podopiecznego nowego, wspaniałego opiekuna na stałe. I już możesz wziąć do domu kolejne, potrzebujące pomocy psie czy kocie nieszczęście. Dom tymczasowy to po prostu dom kogoś, kto zamiast przygarnąć zwierzaka na stałe, przygarnia go po to, by uratować mu życie i znaleźć dom na zawsze. To taki domowy, jednomiejscowy azyl.
Myślisz sobie teraz "po co to wszystko - przecież od tego są schroniska"?
Schroniska dla bezdomnych zwierząt nie są (choć wielu osobom łatwiej myśleć o nich w ten sposób) miejscami, w których zwierzęta bezpieczne i szczęśliwe czekają na domy lub w doskonałych warunkach dożywają spokojnej starości. Polskie schroniska są przepełnione, a zwierzęta tam przebywające są narażone na olbrzymi stres, wiele chorób - także tych śmiertelnie dla nich niebezpiecznych. Statystyki nie kłamią - tylko część zwierząt trafiających do schronisk ma szansę na przeżycie i na nowy dom. W schroniskach umierają kocięta i szczeniaki. Te najmłodsze, nie posiadające jeszcze właściwej odporności, zostają często skazane na śmierć wraz z przekroczeniem bramy schroniska. Nie są w stanie bronić się przed niewidzialnymi wrogami - wirusami, nie są w stanie poradzić sobie wrzucone do zatłoczonych (zwłaszcza latem) klatek.
W domach tymczasowych zwierzęta są bezpieczne. Tu nie ma rywalizacji o miskę, agresji silniejszych, nosicieli niezliczonych chorób, a co więcej - opieka jest właściwie całodobowa. Pod taka opieką łatwiej o troskę, wnikliwą obserwację, szybciej zauważa się możliwe problemy. No i łatwiej o pieszczoty! Dla wielu zwierząt to jedyna szansa. Trafiają pod opiekę wolontariuszy często w opłakanym stanie - ciężko chore, zaniedbane, skrzywdzone, czasem po wypadkach. Niektóre wymagają długiego leczenia, inne potrzebują czasu, by na powrót zaufać ludziom. W schronisku nie miałyby szans na indywidualną opiekę.
Domy tymczasowe są tworzone przez prywatne osoby i przez wolontariuszy organizacji pomagających zwierzętom. W pierwszym przypadku, to po prostu osoby prywatne same, z własnej inicjatywy i na własny rachunek ratują zwierzęta ze swojego najbliższego otoczenia. W tym drugim przypadku można mówić o "sieciach" domów, które współpracują ze sobą, wspierają się w trudnych chwilach, dzielą się swoim doświadczeniem z tymi osobami, które dopiero zaczynają na tej drodze stawiać pierwsze kroki. Wtedy ma to bardziej zorganizowany charakter, bo zwierzęta są pod opieką organizacji, w której działa wolontariusz.
W Cichym Kącie mówi się, że w domach tymczasowych tworzymy dla zwierząt przystanki w drodze do ich własnych domów na zawsze. Mówimy też, że każde zwierzę ma gdzieś swojego człowieka, a my musimy tylko pomóc im się spotkać. Dajemy z siebie wszystko, by doprowadzić je do stanu, w którym mogą bezpiecznie pójść dalej w świat, do domów opiekunów odpowiedzialnych, którzy mogą zapewnić im na stałe właściwą opiekę i bezpieczeństwo.
To wszystko wymaga od wolontariuszy samodyscypliny, zaangażowania i odpowiedzialności. Biorąc zwierzę pod swoją opiekę trudno przewidzieć, ile czasu będzie potrzebowało na powrót do zdrowia, jak długo będziemy czekać na jego adopcję. To wszystko nie jest łatwe, a czasem przy rozstaniu płynie niejedna, ukradkiem ścierana łza. Jednak satysfakcja z tej pracy jest ogromna, nieporównywalna z niczym innym. Pomaganie wciąga, a kiedy oddajemy jedno zwierzę mamy świadomość, że dzięki temu możemy uratować kolejne, dla którego właśnie zwolniło się miejsce w naszym domu, a potem jeszcze kolejne i kolejne... dopóki tylko starczy nam sił.
Niestety, ludzi profesjonalnie pomagających zwierzętom w ten sposób, wciąż jest za mało, znacznie mniej niż zwierząt, które czekają na swoją szansę. Pomyśl - może i u Ciebie znajdzie się kącik, w którym niekochany przez nikogo pies czy kot dostanie szansę? Rozejrzyj się wokół sobie - może w piwniczym okienku zobaczysz maleńkie, porzucone przez kogoś kocię? A może weźmiesz ze schroniska psa, który trzęsie się ze strachu?
*Autorka wraz z wolontariuszami Stowarzyszenia Przyjaciół Bezpańskich Zwierząt "Cichy Kąt" stworzyła sieć domów tymczasowych dla kotów, która objęła m.in. Tarnowskie Góry, Bytom, Katowice, Bielsko-Białą i Kraków.
Kontakt:
www.azyl.org mail: azyl.ck@gmail.com
telefon: 602 680 250
Konto:
Stowarzyszenie Przyjaciół Bezpańskich Zwierząt "Cichy Kąt"
ul. Korczaka 9/6, 42-600 Tarnowskie Góry. ING Bank Śląski: 75 1050 1621 1000 0023 3410 7998
Piszcie do Waszej gazety!
Czekamy na teksty interwencyjne, recenzje z koncertów, imprez sportowych, relacje z miejskich wydarzeń. Przysyłajcie zdjęcia.
Piszcie na adres: naszebeskidy@katowice.agora.pl .
Możecie się z nami kontaktować pod adresem: "Gazeta Wyborcza", ul. Warszawska 5, 43-300 Bielsko-Biała, lub pod numerem telefonu: 033 82 97 810 lub 033 82 97 815