Akcja "Nie jesteś sam! Nie jesteś sama!" to inicjatywa toruńskiego oddziału Stowarzyszenia Kampania Przeciw Homofobii. W Toruniu już w poniedziałek zawisło 500 plakatów, a wcześniej takie same pojawiły się w Trójmieście. Postacie na plakatach przyznają się do odmiennych orientacji seksualnych. Choć nie można ich rozpoznać, każda z nich podpisana jest imieniem, z plakatu dowiadujemy się także, czym się zajmuje i na którym z bydgoskich osiedli mieszka. - Przekaz naszej akcji ma być jasny zarówno dla osób o orientacji homoseksualnej, jak i hetero - tłumaczy koordynatorka Agnieszka Szpak. - Tym pierwszym uświadamia, że nie są sami, drugim - że obok nich żyją ludzie, którzy choć wydają się inni, są bardzo do nas podobni.
Wczoraj pokazałyśmy plakaty kilkunastu osobom przechodzącym po południu ul. Gdańską. Mało kogo oburzyły. 23-letni Karol Tiekieli był zdziwiony: - Nie wiedziałem, że w Bydgoszczy mieszka tylu homoseksualistów.
75-letnia pani Zofia początkowo się obruszyła: - Gej emeryt? A jak ktoś jest emerytem, to od razu musi być gejem? Złagodniała, gdy wytłumaczyłyśmy jej, jaki jest cel akcji: - Takie plakaty nikomu krzywdy nie zrobią. Z tym się ludzie rodzą.
Innego zdania była agencja, która zarządza słupami reklamowymi w Bydgoszczy. Akcja, która będzie prowadzona w całej Polsce, wczoraj miała ruszyć także w naszym mieście. Nie rozpoczęła się, bo firma Remedia odmówiła powieszenia plakatów. - Najpierw usłyszałam od pracownicy agencji, że nasze plakaty mogą obrażać godność oglądających, a potem w oficjalnym mailu przeczytałam o "możliwej dezaprobacie przechodniów" - opowiada Szpak.
Pracownica firmy Remedia potwierdza, że nie zgodziła się na współpracę ze stowarzyszeniem. - Tematyka plakatów jest kontrowersyjna. Choć mojej godności one nie urażają, to ludzie są różni - mówi (nie zgadza się na ujawnienie swojego nazwiska). - Obawiałam się, że komuś z Urzędu Miasta to się może nie podobać, a gdyby się tak stało, mogliby nam wlepić karę.
- Taka akcja nikogo nie obraża i nie narusza niczyich dóbr - mówi Maciej Grześkowiak, zastępca prezydenta Bydgoszczy, odpowiedzialny m.in. za wizerunek miasta. - Ale skoro wzbudza kontrowersje, zlecę analizę tych treści. Będę też chciał, żeby przedstawiciele firmy Remedia spotkali się z Zarządem Dróg Miejskich i ustalili, co robić w takich sytuacjach w przyszłości.
Czy jest szansa, że Kampania Przeciw Homofobii jednak się w naszym mieście odbędzie? - pytam współwłaścicielkę firmy Remedia.
- Skoro wynikła z tego taka afera, niech stowarzyszenie przyjedzie i powiesi swoje plakaty nawet i dziś - odpowiada Magdalena Florek.
Koordynatorka KPH: - W tym roku już nie zdążymy ich dodrukować, ale w najbliższych dniach podejmiemy decyzję. Jeśli będziemy zgodni, akcja w Bydgoszczy ruszy w styczniu.
Twoja opinia o plakatach Dla Gazety
Michał Cichoracki
socjolog z Wyższej Szkoły Gospodarki
- Firma, która odmówiła zawieszenia plakatów, dokonała po cichu autocenzury. Zrobiła to z pewnością ze strachu przed innością. To dlatego, że przez wiele lat ten temat był zamiatany pod dywan. Na szczęście w młodym pokoleniu homoseksualizm, również w Bydgoszczy, nie wywołuje już negatywnych emocji. Młodzi nie boją się odmienności. Jednak dopóki toczy się na ten temat dyskusja, to znaczy, że problem homofobii wciąż istnieje.
not. emi